Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 245 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... oj przepraszam ...

piątek, 27 maja 2011 0:24

Moja kochana opiekunka najczęściej mówi do mnie - "oj przepraszam"

dlaczego ?

bo albo włoży mi w oko palec czy oprawkę do okularów, albo zadrapie, niechcący uderzy, uszczypnie,nadepnie czy kopnie. Trochę jak słoń w składzie porcelany...

Cóż nie można mieć wszystkiego ;))


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

... życiorys ...

piątek, 20 maja 2011 23:21

pewna redakcja poprosiła mnie, żebym napisała życiorys w 150 słowach;

- niemożliwe! - wykrzyknęłam w myślach - jak mogę całe życie zawrzeć w tak niewielkim tekście.

No i napisałam ...wyszło mniej więcej tak ...

Katarzyna Rosicka – Jaczyńska

urodzona w ciepły majowy poranek, zaczęła oddychać dopiero po silnym klapsie w tyłeczek…

Szkoła nie zostawiła właściwie żadnych wspomnień, za którymi by tęskniła…

W liceum chłopcy odkryli jej urodę, a ona w sobie zdolności przywódcze i nieumiejętność podporządkowania się zakazom, rozkazom, nakazom, autorytetom…

Na Warszawskim Uniwersytecie, wśród zgiełku akademiku, dyskotek, kawiarnianych spotkań wolna od szkolnych ograniczeń wreszcie pokochała naukę, na  którą rzuciła się jak wygłodniałe zwierzę…

Wegetarianka z wyboru, nie pijąca, nie paląca była wśród studenckiej braci duszą towarzystwa…

Leszek, magister prawa, został jej mężem i ojcem trójki dzieci …

Po pięciu latach niańczenia maluchów w cieple domowego ogniska, rzuciła się w wir pracy …

Została bizneswomen …

Kiedy jej firma Ars-media odnosiła spektakularne sukcesy gwałtownie zachorowała…

Po trzech latach dostała diagnozę… choruje na SLA…

I tutaj powinna się kończyć historia jej życia…, a ona właśnie teraz dopiero się zaczyna…

 

 


Podziel się
oceń
9
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

... bajka znaleziona w internecie ...

poniedziałek, 16 maja 2011 18:32

  ... obiecałam, że będę niedługo ... hmmm ... przepraszam ... ale kto by wierzył kobiecie, na dodatek jeszcze chorej ...

... za to dzisiaj bajeczka, która u każdego wywoła ciepły uśmiech ...

   „Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka... chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle… dostrzegła przed sobą jakąś postać... Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała: - "Kim jesteś" ? Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: - "Ja?...Nazywają mnie Smutkiem" - "Ach! Smutek!" - zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego. - "Znasz mnie?" - zapytał Smutek niedowierzająco. - "Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce". - "Tak sądzisz...? - zdziwił się Smutek - "To dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się? " - "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka. Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" - "Ja ...jestem smutny" -odpowiedział Smutek łamiącym się głosem. Staruszka usiadła obok niego - "Smutny jesteś..."- powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową - "A co Cię tak bardzo zasmuciło?" Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył. "- Ach,...wiesz...", zaczął powoli i z namysłem, "Najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy". I znowu westchnął. - "Wiesz..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności. -"Masz rację", potwierdziła staruszka - "Ja też często widuję takich ludzi". Smutek jeszcze bardziej się skurczył -"Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.  Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy : najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem. - "Ale...ale kim Ty właściwie jesteś?" -"Ja?"- zapytała figlarnie staruszka, uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko. -" JA JESTEM NADZIEJA "


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

... przepraszam ...

czwartek, 31 marca 2011 16:08

za moją nieobecność ... myślę, że niedługo ją nadrobię... teraz jestem gdzieś w świecie... i nie chodzi o mój pobyt na Bali ...

troszkę się zagubiłam


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

... doceniać ...

czwartek, 31 marca 2011 15:49

Żeby docenić wartość jednego roku, zapytaj studenta, który oblał końcowe egzaminy.

Żeby docenić wartość miesiąca, spytaj matkę, której dziecko przyszło na świat za wcześnie.

Żeby docenić wartość godziny, zapytaj zakochanych czekających na to, żeby się zobaczyć.

Żeby docenić wartość minuty, zapytaj kogoś, kto przegapił autobus lub samolot.

Żeby docenić wartość sekundy, zapytaj kogoś, kto przeżył wypadek.

Żeby docenić wartość setnej sekundy, zapytaj sportowca, który na olimpiadzie zdobył srebrny medal.

Czas na nikogo nie czeka. Łap każdy moment, który ci został, bo jest wartościowy. Dziel go ze szczególnym człowiekiem - będzie jeszcze więcej wart.


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

... czasem wystarczy tak niewiele ...

sobota, 12 lutego 2011 1:48


Pewnego dnia nauczycielka poprosiła swoich uczniów, by wypisali na
kartce imiona wszystkich kolegów z klasy,zostawiając przy tym trochę miejsca obok nich. Potem powiedziała do uczniów, by się zastanowili nad najmilszą rzeczą, którą mogliby powiedzieć o każdym ze swoich kolegów i napisali to obok ich imion. Trwało to całą godzinę, zanim wszyscy skończyli, i przed opuszczeniem klasy oddali swoje kartki nauczycielce.
W weekend nauczycielka napisała każde nazwisko na kartce i obok niego listę miłych rzeczy przypisanych mu przez kolegów ... W poniedziałek każdemu z uczniów oddała jego lub jej listę. Już po krótkiej chwili wszyscy się uśmiechali. "Rzeczywiście?", było słychać szepty, "Nawet nie wiedziałem, że dla kogoś coś znaczę!" i "Nie wiedziałem, że inni mnie tak lubią", brzmiały komentarze. Nikt potem nie wspominał już o tych listach.
Nauczycielka nie wiedziała, czy uczniowie dyskutowali o nich ze sobą lub z rodzicami, ale to nie było istotne.
Ćwiczenie wypełniło swoje zadanie. Uczniowie byli zadowoleni z siebie i z innych.
Kilka lat lat później jeden z uczniów zmarł i nauczycielka poszła na jego pogrzeb. Kościół był pełen przyjaciół.
Jeden po drugim z tych, którzy kochali lub znali młodego człowieka,
przechodzili obok trumny i oddawali ostatnią cześć.
Nauczycielka podeszła jako ostatnia i modliła się przy trumnie. Kiedy tam stała, ktoś z niosących trumnę powiedział do niej:
"Czy była pani nauczycielką matematyki Marka?" Skinęła: "Tak". Ten
powiedział: "Mark bardzo często mówił o pani."
Po pogrzebie większość szkolnych kolegów Marka zebrało się razem. Byli
tam również jego rodzice i wyraźnie czekali na to, by porozmawiać z nauczycielką. "Chcemy pani coś pokazać", powiedział ojciec i wyciągnął portfel z kieszeni. "Znaleziono to, kiedy zginął Mark.
Sądziliśmy, że pani to rozpozna". Wyjął z portfela zniszczoną kartkę,
która najwyraźniej sklejona, była wielokrotnie składana i rozkładana.
Nauczycielka wiedziała, nie patrząc, że była to ta kartka, na której
były miłe rzeczy, jakie koledzy napisali o Marku.
"Chcieliśmy pani bardzo podziękować za to, że pani to zrobiła",
powiedziała matka Marka, "Jak pani widzi, Mark bardzo to cenił".
Wszyscy dawni uczniowie zebrali się wokół nauczycielki. Charlie
uśmiechnął się i powiedział: "Ja też mam jeszcze moją listę.
Jest w górnej szufladzie mojego biurka". Żona Hainza powiedziała:
"Hinz poprosił mnie, żebym wkleiła listę do naszego ślubnego albumu".
"Ja też ciągle mam swoją", powiedziała Monika, "jest w moim
dzienniku". Potem Irena, inna uczennica, sięgnęła to swojego terminarza
i pokazała wszystkim swoją porwaną i postrzępioną listę: "Zawsze noszę
ją przy sobie" powiedziała i dodała: "Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy
nasze listy".
Nauczycielka była tak wzruszona, że musiała usiąść i zaczęła płakać.
Płakała nad Markiem i nad wszystkimi kolegami, którzy go nigdy już nie zobaczą.
Żyjąc z bliźnimi, często zapominamy, że każde życie kiedyś się kończy
i że nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie.
Dlatego należy mówić ludziom, których się kocha, że są szczególni i ważni.
Powiedz im to, zanim będzie za późno.


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

... ani ja ...

piątek, 28 stycznia 2011 21:41

Pewnego dnia, kiedy laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, Matka Teresa, pracowała w slumsach, opatrując rany umierającego, trędowatego, amerykański turysta obserwujący tę scenę zapytał, czy może zrobić zdjęcie. Uzyskał pozwolenie, ale widząc czułość, z jaką świątobliwa kobieta nakładała bandaże na krwawą, cuchnącą ranę w miejscu, w którym kiedyś znajdował się nos trędowatego, powiedział z mieszaniną grozy i wstrętu:
- Siostro, nie zrobiłbym tego za dziesięć milionów dolarów!
- Ani ja, mój przyjacielu - odparła Matka Teresa - ani ja.

( Nancy L. Dorner)


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

...credo optymisty ...

niedziela, 23 stycznia 2011 21:00

"Obiecaj sobie, że:

Będziesz tak silna, że nic nie zmąci Twojego spokoju ducha.

Będziesz rozmawiała o zdrowiu, szczęściu i dobrobycie z każdą sobą,

którą spotkasz.

Postarasz się, żeby każdy Twój przyjaciel poczuł się wyjątkowy.

Będziesz tryskała optymizmem i szukała dobrych stron każdej sytuacji.

Będziesz zawsze myślała o najlepszym, pracowała dla najlepszych

i oczekiwała najlepszego.

Będziesz tak samo entuzjastyczna wobec sukcesów innych ludzi, jak wobec własnych.

Zapomnisz o błędach z przeszłości i skupisz się na tym, co chcesz

osiągnąć w przyszłości.

Zachowasz pogodę ducha bez względu na okoliczności i obdarzysz

uśmiechem każdego, kogo spotkasz na swojej drodze.

Skupisz się na udoskonalaniu siebie tak bardzo , że nie będziesz

miała już czasu na krytykowanie innych.

Będziesz zbyt pogodna, żeby się martwić, zbyt szlachetna , żeby się

złościć, zbyt silna, żeby się bać i zbyt szczęśliwa, żeby myśleć

o kłopotach.

Będziesz myślała dobrze o sobie i ogłaszała ten fakt całemu światu -

nie głośnymi słowami, lecz wspaniałymi czynami.

Będziesz żyła w przekonaniu, że cały świat jest po Twojej stronie,

jeśli tylko pozostaniesz wierna temu, co jest w Tobie najlepsze."


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

... 1% ...

piątek, 14 stycznia 2011 13:46

stowarzyszenie chorych na sla ma na swojej stronie informację

- Namawiając ludzi do przekazania nam 1% podatku należy zaznaczyć, aby w zeznaniu podatkowym wskazywali jako cel szczegółowy imię i nazwisko chorego, któremu chcą pomóc czyli na rehabilitację dla katarzyna rosicka jaczyńska .

Nasz numer KRS: 0000287744 Nazwa: Dignitas Dolentium

dziękuję

Kaśka


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

... genialna myśl ...

wtorek, 11 stycznia 2011 21:24

Prawdziwym bogactwem nie jest to, co

posiadasz. Jest nim to z czym zostajesz,

kiedy wszystkiego innego nagle

zabraknie(…) J.Ray


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  184 623  

najlepsze przed nami

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Kochani moi znajomi,
nigdy nie potrafiłam prosić o coś dla siebie ; zawsze radziłam sobie sama i nawet gdy bywały gorsze dni robiłam wszystko, żeby samodzielnie przetrwać;
choroba pomału uciera nosa mojej dumie i uczy umiejętności proszenia; stowarzyszenie chorych na sla ma na swojej stronie informację

- Namawiając ludzi do przekazania nam 1% podatku należy zaznaczyć, aby w zeznaniu podatkowym wskazywali jako cel szczegółowy imię i nazwisko chorego, któremu chcą pomóc - czyli na rehabilitację dla katarzyna rosicka jaczyńska .

Nasz numer KRS: 0000287744 Nazwa: Dignitas Dolentium

wierze w piekno zycia, milosc prawdziwa, gleboka do kazdej zywej istoty, wierze w dobro, bezinteresowna zyczliwosc i boskie milosierdzie;)
coz, jestem marzycielka. . .
ale wierze rowniez, ze to wszystko jest wokol nas;)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze n...

więcej...

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze nie całą, ale będę wrzucała pokazne kawałki . . . miłego czytania. . .

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 184623
Wpisy
  • komentarze: 376
Bloog istnieje od: 2772 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl