Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 713 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... ważne ...

czwartek, 21 lipca 2011 1:02

“Może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ważne jest, z kim spędzasz swój drogocenny czas. Wszystko w życiu się odnawia, ale nie czas. Raz stracony, nigdy już nie wróci. Nigdy już nie będziesz miał szansy porozmawiać ze swoim maleńkim trzyletnim dzieckiem, bo jutro już będzie starsze. Jeśli dzisiaj nie okażesz komuś swojej miłości, jutro już możesz nie mieć okazji, bo ludzie tak szybko odchodzą. Zadbaj więc o to, aby wokół Ciebie byli ludzie kochani, życzliwi, pozytywnie myślący, dynamiczni i spontaniczni. Nie muszą być tak zwani “ważni” i “na stanowiskach”.”
Bożena figarska


Podziel się
oceń
23
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

... gdyby utra nie było ...

poniedziałek, 04 lipca 2011 17:27

Znowu obejrzałam bolywoodzki mega-hit pt. „Gdyby jutra nie było” i kolejny raz wzruszyła mnie opowiedziana w nim historia. Jak każdy tego typu film uwodzi widza oprócz cudownej muzyki, tańca i hinduskiej kultury, bohaterem, którego kocha się od pierwszych sekund trwania fabuły.

Nasz bohater przybywa z Indii do Nowego Jorku i zakochuje się w hinduskiej dziewczynie mieszkającej w sąsiedztwie. Po pierwszych nieporozumieniach dziewczyna orientuje się, że do niedawna nielubiany przez nią chłopak jest miłością jej życia. Od tego momentu wszystko powinno układać się jak w bajce… gdyby … nie fakt, że dla jednej z tych osób, śmiertelnie chorej, jutra może nie być... Nasz bohater robi wszystko aby ukochana jak najmniej cierpiała i mimo jego śmierci pozostała nadal szczęśliwa.

Co byś zrobił, jakie słowo byś powiedział, jaki gest wykonał, jakie wspomnienie chciał po sobie zostawić gdybyś wiedział, że jutro może nie nadejść ?

Choruję na nieuleczalne, śmiertelne SLA, które jest wyrokiem śmierci dla mnie i mojej rodziny. Żyjemy z tą informacją zepchniętą w zakamarki podświadomości… mijają dni… ciało robi się coraz bardziej słabe, a wszyscy stają się coraz bardziej zmęczeni, zniechęceni i nerwowi. Zamiast dodawać sobie wzajemnie otuchy, otulać ciepłym słowem, przynosić miłość i uśmiech zaczynamy coraz więcej  narzekać, marudzić , złorzeczyć.

Boimy się przyszłości, nie umiemy często rozliczyć przeszłości, gdy tak naprawdę liczy się TERAZ! Tylko teraz, w tej właśnie chwili możemy powiedzieć kocham tym, którym chcemy bo później możemy nie zdążyć.

Ostatnio zakrztusiłam się jedzeniem, nie mogąc złapać oddechu, kiedy już prawie widziałam światełko w tunelu, pomyślałam :

  1. Wczoraj nie odpisałam córce na ważne dla niej pytanie
  2. Rano powiedziałam do syna, że mam go dosyć
  3. Nie powiedziałam mężowi, że mu wybaczam

W tej krótkiej chwili kiedy walczyłam o życie najważniejsze dla mnie było to, jakie emocje zostawiłam najbliższym w ostatnim kontakcie. W jednym momencie odczułam co sprawia, że czuję się naprawdę szczęśliwa.

Wyobraziłam sobie córkę jak się uśmiecha, kiedy czyta mój mail wyjaśniający jej z matczyną tkliwością sprawy, z którymi nie umie się uporać. Zobaczyłam mojego syna wybiegającego do pracy, wściekłego, że spóźni się na autobus przez to, że musiał poprawić mi poduszkę pod głową i zamiast krzyknąć „mam cię dosyć” mówię :”mimo twojej złości i tak cię kocham”. Mój mąż objął mnie i delikatnie przytulił w pokoju wypełnionym zapachem bukietów kwiatów, a ja do niego powiedziałam w wyobraźni: Kiedyś bardzo się kochaliśmy, mamy trójkę wspaniałych dzieci więc wybacz mi wszystkie ostre słowa, których używałam specjalnie po to, żeby ciebie zranić.

- Gdyby jutra dla mnie nie było – pomyślałam - o ile łatwiej tym, co zostają, byłoby przywołać wówczas uśmiech na myśl o ostatniej chwili spędzonej ze mną.

Podążając dalej za tą myślą wyobraziłam sobie  życie, w którym wszyscy zachowują się tak, jakby następny dzień miał nie nadejść.

Moja córcia spontanicznie rzuca sprzątanie mieszkania, zmywanie czy pranie i przyjeżdża do mnie, radośnie opowiadając o osiągnięciach mojej wnusi. Mój syn nastawia o kwadrans wcześniej budzik, żeby nie tylko poprawić poduszkę ale zdążyć zmienić mi ułożenie ciała. Mój drugi syn, który odciął się ode mnie murem obojętności, pyta czy nie chciałabym herbaty.

Czy gdyby jutra nie było miałyby sens wszystkie drobiazgi, o które codziennie kruszymy kopię, o to kto ma rację, dysponuje większą siłą, władzą. Kogo by interesowało czy dostał podwyżkę i dlaczego sąsiad zarabia więcej za lżejszą pracę. Czy wtedy kurz na komodzie i nieumyte okno byłyby  powodem do wszczęcia awantury. Oczywiście nie namawiam do zaniechania normalnych czynności tylko do ustawienia odpowiedniej hierarchii.

Kiedyś moja opiekunka opowiedziała mi historię mężczyzny, który nie umiał porozumieć się z ojcem aż do jego śmierci. Wszyscy w rodzinie kończyli medycynę więc nie chcąc sprzeciwiać się ojcu, rozpoczął, zgodnie z tradycją, naukę na akademii. Po dwóch latach rzucił jednak studia i podążył za miłością i swoim marzeniem życia - założył zespół muzyczny i ruszył w trasę. Ojciec oburzony jego zachowaniem zerwał z nim kontakt. Nie pojawił się na ślubie, nie odpowiedział na zaproszenia ani na chrzciny ani po latach na komunię wnuka. Nie był na żadnym koncercie syna, a nawet wyłączał radio kiedy słyszał jego utwór. Wezwał syna dopiero gdy na szpitalnej sali, leżąc pod respiratorem zdał sobie sprawę, że umiera. Bohater opowieści zraniony latami banicji nie potrafił się przemóc i odwiedzić ojca w szpitalu. Gdy się zdecydował, niestety było już za późno. Po miesiącu od pogrzebu poszedł na cmentarz z gitarą, usiadł na małej, drewnianej ławce obok grobu ojca i zagrał dla niego swój ulubiony utwór. Od tego czasu regularnie koncertował w cmentarnej alejce, ale nie mógł uporać się z poczuciem winy, że nie zdążył przebaczyć i zagrać ojcu siedząc w szpitalu obok jego łóżka.

Gdyby wcześniej pomyślał, że dla ojca może nie istnieć jutro, mógłby zagrać tę piosenkę siedząc jeszcze obok niego.

Myślę …czuję …nawet jestem pewna, że w życiu liczy się tylko Miłość. Ona leczy wszelkie zranienie, ociera łzy smutku i lęku, dodaje siły i wiary, napełnia otuchą i spokojem.

Dlatego wzywam wszystkich chorych na SLA, ich rodziny i opiekunów do okazywania sobie tyle miłości ile mieści nasze serce , a urzędników i lekarzy do odrobiny życzliwości.


Podziel się
oceń
30
1

komentarze (16) | dodaj komentarz

wtorek, 17 października 2017

Licznik odwiedzin:  185 736  

najlepsze przed nami

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Kochani moi znajomi,
nigdy nie potrafiłam prosić o coś dla siebie ; zawsze radziłam sobie sama i nawet gdy bywały gorsze dni robiłam wszystko, żeby samodzielnie przetrwać;
choroba pomału uciera nosa mojej dumie i uczy umiejętności proszenia; stowarzyszenie chorych na sla ma na swojej stronie informację

- Namawiając ludzi do przekazania nam 1% podatku należy zaznaczyć, aby w zeznaniu podatkowym wskazywali jako cel szczegółowy imię i nazwisko chorego, któremu chcą pomóc - czyli na rehabilitację dla katarzyna rosicka jaczyńska .

Nasz numer KRS: 0000287744 Nazwa: Dignitas Dolentium

wierze w piekno zycia, milosc prawdziwa, gleboka do kazdej zywej istoty, wierze w dobro, bezinteresowna zyczliwosc i boskie milosierdzie;)
coz, jestem marzycielka. . .
ale wierze rowniez, ze to wszystko jest wokol nas;)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze n...

więcej...

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze nie całą, ale będę wrzucała pokazne kawałki . . . miłego czytania. . .

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 185736
Wpisy
  • komentarze: 378
Bloog istnieje od: 2857 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl