Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 245 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

... zwykłe ale ...

piątek, 27 maja 2011 20:22

moja opiekunka tragicznie czyta mi książki na głos ... ale robi to chętnie

weekendowa opiekunka kompletnie nie umie się ze mną porozumieć ... ale dba o mnie

mój syn codziennie wrzeszczy na mnie ... ale codziennie się mną opiekuje

moja córcia rzadko mnie odwiedza ... ale często ze mną koresponduje

zawsze nawet ciemne wydarzenie można zmienić zwykłym  "ale" na jaśniejsze i bardziej optymistycznie

... ale są osoby, które myślą i mówią odwrotnie

śliczna dzisiaj pogoda ... ale jednak za gorąco

dobre to ciastko ... ale za słodkie

dostałam w pracy podwyżkę ... ale moja koleżanka dostała więcej

zawsze nawet najjaśniejsze wydarzenie można zwykłym "ale" spieprzyć


Podziel się
oceń
22
5

komentarze (9) | dodaj komentarz

... oj przepraszam ...

piątek, 27 maja 2011 0:24

Moja kochana opiekunka najczęściej mówi do mnie - "oj przepraszam"

dlaczego ?

bo albo włoży mi w oko palec czy oprawkę do okularów, albo zadrapie, niechcący uderzy, uszczypnie,nadepnie czy kopnie. Trochę jak słoń w składzie porcelany...

Cóż nie można mieć wszystkiego ;))


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

... życiorys ...

piątek, 20 maja 2011 23:21

pewna redakcja poprosiła mnie, żebym napisała życiorys w 150 słowach;

- niemożliwe! - wykrzyknęłam w myślach - jak mogę całe życie zawrzeć w tak niewielkim tekście.

No i napisałam ...wyszło mniej więcej tak ...

Katarzyna Rosicka – Jaczyńska

urodzona w ciepły majowy poranek, zaczęła oddychać dopiero po silnym klapsie w tyłeczek…

Szkoła nie zostawiła właściwie żadnych wspomnień, za którymi by tęskniła…

W liceum chłopcy odkryli jej urodę, a ona w sobie zdolności przywódcze i nieumiejętność podporządkowania się zakazom, rozkazom, nakazom, autorytetom…

Na Warszawskim Uniwersytecie, wśród zgiełku akademiku, dyskotek, kawiarnianych spotkań wolna od szkolnych ograniczeń wreszcie pokochała naukę, na  którą rzuciła się jak wygłodniałe zwierzę…

Wegetarianka z wyboru, nie pijąca, nie paląca była wśród studenckiej braci duszą towarzystwa…

Leszek, magister prawa, został jej mężem i ojcem trójki dzieci …

Po pięciu latach niańczenia maluchów w cieple domowego ogniska, rzuciła się w wir pracy …

Została bizneswomen …

Kiedy jej firma Ars-media odnosiła spektakularne sukcesy gwałtownie zachorowała…

Po trzech latach dostała diagnozę… choruje na SLA…

I tutaj powinna się kończyć historia jej życia…, a ona właśnie teraz dopiero się zaczyna…

 

 


Podziel się
oceń
9
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

... bajka znaleziona w internecie ...

poniedziałek, 16 maja 2011 18:32

  ... obiecałam, że będę niedługo ... hmmm ... przepraszam ... ale kto by wierzył kobiecie, na dodatek jeszcze chorej ...

... za to dzisiaj bajeczka, która u każdego wywoła ciepły uśmiech ...

   „Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka... chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle… dostrzegła przed sobą jakąś postać... Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała: - "Kim jesteś" ? Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: - "Ja?...Nazywają mnie Smutkiem" - "Ach! Smutek!" - zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego. - "Znasz mnie?" - zapytał Smutek niedowierzająco. - "Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce". - "Tak sądzisz...? - zdziwił się Smutek - "To dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się? " - "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka. Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" - "Ja ...jestem smutny" -odpowiedział Smutek łamiącym się głosem. Staruszka usiadła obok niego - "Smutny jesteś..."- powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową - "A co Cię tak bardzo zasmuciło?" Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył. "- Ach,...wiesz...", zaczął powoli i z namysłem, "Najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy". I znowu westchnął. - "Wiesz..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności. -"Masz rację", potwierdziła staruszka - "Ja też często widuję takich ludzi". Smutek jeszcze bardziej się skurczył -"Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.  Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy : najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem. - "Ale...ale kim Ty właściwie jesteś?" -"Ja?"- zapytała figlarnie staruszka, uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko. -" JA JESTEM NADZIEJA "


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  184 634  

najlepsze przed nami

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Kochani moi znajomi,
nigdy nie potrafiłam prosić o coś dla siebie ; zawsze radziłam sobie sama i nawet gdy bywały gorsze dni robiłam wszystko, żeby samodzielnie przetrwać;
choroba pomału uciera nosa mojej dumie i uczy umiejętności proszenia; stowarzyszenie chorych na sla ma na swojej stronie informację

- Namawiając ludzi do przekazania nam 1% podatku należy zaznaczyć, aby w zeznaniu podatkowym wskazywali jako cel szczegółowy imię i nazwisko chorego, któremu chcą pomóc - czyli na rehabilitację dla katarzyna rosicka jaczyńska .

Nasz numer KRS: 0000287744 Nazwa: Dignitas Dolentium

wierze w piekno zycia, milosc prawdziwa, gleboka do kazdej zywej istoty, wierze w dobro, bezinteresowna zyczliwosc i boskie milosierdzie;)
coz, jestem marzycielka. . .
ale wierze rowniez, ze to wszystko jest wokol nas;)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze n...

więcej...

Napisałam ksiazkę, o sobie, swoim zyciu, miłości, szczęściu bycia, radości tworzenia, cierpieniu, bólu duszy i ciała, nieuleczalnej chorobie i powolnym umieraniu. Chcę się z Wami nią podzielic. Moze nie całą, ale będę wrzucała pokazne kawałki . . . miłego czytania. . .

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 184634
Wpisy
  • komentarze: 376
Bloog istnieje od: 2772 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl